Krzysztof Jakubowski nie tylko w GTF. Tekst z FOTO 4/1976.
W kwietniowym numerze FOTO z 1976 roku natrafiłem na taki oto tekst naszego Kolegi Krzysztofa Jakubowskiego (hon. GTF, OP ZPAF), a z tej racji, że Krzysztof opowie nam o swoje twórczości w dniu 14 maja, pozwalam sobie za Jego zgodą zamieścić ten z miesięcznika, który zniknął z kiosków (było kiedyś coś takiego) skutkiem przemian, którym cały czas podlega nasz kraj.
Zaczęto się od zdjęcia „Ruch”. Wybrałem się z kolegami na plażę w Sopocie. Była zima, bezsłoneczna pogoda, światło rozproszone. Idealne warunki do portretu. Wśród nas była koleżanka spełniająca rolę modelki. Koledzy zaczęli chodzić dokoła niej, fotografować z bliska, z daleka, z dołu, z góry. A ja postanowiłem zrobić inny portret. Zbuntowałem się. Dosyć mam już „trzaskania” kolejnych fotek, na których jest ładna dziewczyna zamyślona czy roześmiana. Przecież te zdjęcia nie mówią prawdy o dziewczynie, pokazują tylko jej twarz. Pomyślałem: droga do prawdy leży w uogólnieniu. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Oddałem później tę pracę do oceny jury III Salonu Portretu Artystycznego w Gdańsku i ocena wypadła pozytywnie, została zrozumiana. Cieszyłem się bardzo, bo była to moja pierwsza praca przyjęta na poważnej ogólnopolskiej wystawie.
Dziś z perspektywy wielu zrobionych zdjęć, z perspektywy wielu obejrzanych wystaw, katalogów, wydaje mi się, że praca ta nie przedstawia większej wartości. Tak, ale wiem, że zdjęcie to miało dla mnie wtedy duże znaczenie i zadecydowało o mojej przyszłej drodze.
Każdy z nas, młodych fotografików, musi przez to przejść. Kiedy się wie, że ma się rację, nie można bać się banału, trzeba pokonać wewnętrzne opory, barierę techniczną i za wszelką cenę zdjęcie pokazać. Dojrzałe jury zawsze doceni szczerość wypowiedzi.
Zanim zrobimy jednak to pierwsze „swoje” zdjęcie, zanim zrozumiemy, co powinniśmy robić w przyszłości, trzeba wielu godzin, miesięcy, lat na gruntowne poznanie „kuchni fotograficznej”.
Tak się złożyło, że ja swoją umiejętność fotografowania posiadłem w Liceum Plastycznym w Orłowie. Kiedy w 1965 r. kończyłem wydział fotograficzny tego liceum, wiedziałem, że umiem robić tylko poprawne zdjęcia, do twórczości jest jeszcze daleko. Przez dalszych pięć lat zajmowałem się malarstwem, grafiką, rysunkiem oraz fotografią i — choć brzmi to paradoksalnie — właśnie uprawianie wielu dziedzin plastyki dało mi świadomość warsztatową w twórczości fotograficznej.
W 1970 r. „wystartowałem” „Ruchem”, a potem…
Swoją „pięciolatkę” (1970-75) mógłbym zamknąć takim
bilansem:
Brałem udział w około 100 wystawach w Europie, Azji, Ameryce Północnej i Południowej, w Australii. Zdobyłem na tych wystawach około 50 medali, nagród i wyróżnień. Moje zdjęcia były drukowane w czasopismach fotograficznych Polski, Czechosłowacji, NRD.
Jestem wiceprezesem Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego, członkiem Komisji Fotografii Młodych przy Prezydium Federacji Amatorskich Stowarzyszeń Fotograficznych w Polsce, brałem udział w jury paru wystaw fotograficznych… Czy odczuwam satysfakcję? Oczywiście! Ale równocześnie myślę, że mogłoby być lepiej.
Krzysztof Jakubowski
PS Od redakcji: W momencie oddawania tekstu do druku K. Jakubowski został już przyjęty do Związku Polskich Artystów Fotografików